Blog

"Dysków HDD nie da się nigdy skasować…" - w tej tezie, odrobinę złośliwej z naszego punktu widzenia - bo przecież zajmujemy się usuwaniem danych z dysków, jest nieco przewrotnej prawdy…

Tak, to prawda… Raz zapisanych dysków magnetoelektrycznych (HDD) nie da się skasować. Odpowiedzialne za ten fakt jest fizyczne zjawisko tzw. "remanencji magnetycznej". Jeśli choćby do fragmentu powierzchni ferromagnetyka przyłożymy dość silne pole magnetyczne, to na tej powierzchni nastąpi uporządkowanie jego struktury magnetycznej.
I będzie to efekt nieodwracalny. Inaczej mówiąc: jego elementarne cząsteczki magnetyczne, czyli domeny, ułożą się w kierunku zewnętrznego pola i pozostaną w tej pozycji nawet wówczas, gdy to pole zniknie. Ferromagnetyk stanie się w tym miejscu magnesem. Znamy to zjawisko z dziecięcych zabaw, gdy "magnesowaliśmy" różne przedmioty; gwoździe, mamy spinki czy taty narzędzia, poprzez pocieranie ich magnesem ku naszej uciesze stawały się małymi magnesami.

"Nie da się skasować" nie oznacza jednak, iż nie da się skutecznie usunąć zapisanej na nich informacji. Od początku istnienia tych urządzeń czyni się to poprzez NADPISANIE. Po prostu powierzchnię dysku zajętą zapisaną informacją należy pokryć inną informacją lub przypadkowymi, nic nieznaczącymi sygnałami. I to wszystko! Pierwotna, historyczna informacja zostanie po prostu zastąpiona tym "bełkotem" i nie będzie już mogła być nigdy odzyskana.

Skoro to takie proste, to dlaczego potrzebna jest do tego aż profesjonalna aplikacja? Po pierwsze: inżynierowie tak zabezpieczyli dyski przed przypadkową utratą informacji, że zastępowanie wszystkich zapisanych bitów owym "bełkotem" w praktyce nie jest możliwe. Nie mamy po prostu do nich dostępu. Zastępowanie zaś tego, co jest dostępne nie gwarantuje z kolei tego, iż informacja została skutecznie usunięta. Po drugie: mądrzy matematycy obliczyli, iż dla skutecznego "zamazania" informacji pierwotnej ów "bełkot" nie powinien być jednak całkowicie przypadkowy. W tym celu opracowano specjalne algorytmy nadpisujące. Dodatkowo okazało się, że wystarczy zastąpić tylko część informacji sygnałem nadpisującym, by całość straciła jakikolwiek sens. Dzięki temu jest szybciej, taniej i bezpiecznej. A efekt jest właśnie taki, na jakim nam zależało: POZBYLIŚMY SIĘ INFORMACYJNYCH ŚMIECI, które, niczym śmieci w kuchni, zatruwały nam informacyjne środowisko pracy. I o to właśnie chodziło!